9 listopada 2010

Weekend dwóch rekordów - cz. 1

Dwa dni, dwa biegi, dwa rekordy - choć słowo "rekordowy", jak się za chwilę przekonamy, może mieć różnorakie znaczenia.

Pierwszym sobotnim sukcesem było to, że w ogóle dotarłem nad Rusałkę, gdzie miał odbyć się pierwszy bieg z cyklu II Grand Prix Poznania w biegach przełajowych. Pospałem dosyć długo jak na ostatnie standardy (powinienem może napisać: Mała wstała dosyć późno), ale powitała mnie niemiła nowina. Otóż moja Ślubna obudziła się z bólem gardła i wszystko wskazywało na to, że i tym razem na mnie spadnie obowiązek pójścia z dzieckiem na zajęcia na basenie. Zjadając śniadanie, nie chcąc pogodzić się z tą myślą, że przepadnie mi kolejny bieg GP (nie to, żebym nie lubił chodzić z córką na basen) zacząłem myśleć... i wymyśliłem. Załatwiłem wsparcie w osobie znanej dobrze w poznańskim świadku muzycznym Celiny K., której nawiasem mówiąc muszę kupić tabliczkę dobrej czekolady.

Nad Rusałkę zatem dotarłem, a radość z tego faktu musiała być wymalowana na mojej twarzy, bo nawet pan wydający mi numer w biurze zawodów (a propos, udało mi się zachować swój numer z poprzedniej edycji, czyli 21, za co gorąco dziękuję organizatorom) skomentował mój szeroki uśmiech. Otuchy dodawała też pogoda, która w końcu dopasowała się do trwającego miesiąca - jak jest listopad, to ma być mokro i zimno, a nie piętnaście stopni o szóstej rano, jak jeszcze dzień wcześniej (mam nadzieję, że wyczuliście lekką ironie, której nijak nie da się niebezpośrednio wyrazić na piśmie). Przed biegiem jeszcze kilka wolnych uwag zamienionych ze znajomymi, drużynowa fotka, jako że (jak już wcześniej zapowiadałem) zadebiutowałem w tym biegu w czerwonej koszulce Drużyny Szpiku i ruszyli(śmy)...
Przy czym ja ruszyłem powoli i wcale nie "najpierw". Moim założeniem było ukończyć ten bieg na całkowitym luzie, najlepiej nie wychodząc z pierwszego zakresu. To pierwsze się udało, drugie nie - mimo, że średnie tempo biegu wyniosło nieco ponad 6 min/km, tętno szalało w drugim zakresie momentami wkraczając nawet w trzeci. Czyżby to adrenalina (jednak) związana z zawodami? A może za ciepło się ubrałem (fakt, grzałem się w wiatrówce, którą spokojnie mogłem zostawić w samochodzie)? W każdym bądź razie, na całkowitym luzie dobiegłem do mety jako trzystaosiemdziesiąty zawodnik spośród czterystu dziewięciu, którzy bieg ukończyli, z czasem 0:30:20 i tym samym ustanowiłem rekord w najwolniejszych 5 km (oczywiście na zawodach, bo zakładam, że na treningu raz czy dwa udało mi się pokonać ten dystans jeszcze wolniej). Na szczęście na bicie rekordów szybkości powinna nadarzyć się jeszcze nie jedna okazja - wszakże do końca GP zostało jeszcze siedem biegów z "kawałkiem".

cdn...

6 komentarzy:

  1. Gratuluję rekordu ;) Zawsze to jakiś rekord! Ja GP zacznę od drugiego biegu, bo nie chciałem w ten weekend robić dwa starty pod rząd.

    Rozumiem, że drugi odcinek będzie o Kościanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest sztuka tak pobiec na zawodach - mówię serio, bo chyba nie łatwo o taki luz kiedy inni wokół ciebie mają zaciśnięte pięści i pot na czole :-)
    Gratulacje (ale tak naprawdę cała prawda wyjdzie w cz.II twojego posta ;-) o ile się dobrze domyślam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przestałam sobie mierzyć tętno na zawodach, bo od wyników można dostać palpitacji ;) Oj, musisz mieć silną wolę, żeby tak sobie potupać, kiedy wokół się ścigają!

    OdpowiedzUsuń
  4. A podobno nie lubisz biegać rekreacyjnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Kuba, też nie chciałem robić dwóch startów w jeden weekend. Ale nie chciałem też tracić biegu z GP (zależy mi na maratonie na raty). Dlatego poszedłem na kompromis - GP rekreacyjnie, połówka na 100%.

    @Ava, Hankaskakanka macie rację - trzeba trochę silnej woli by utrzymać ambicję na wodzy. Ale cały czas miałem z tyłu głowy cel na dzień następny. A jeśli chodzi o mierzenie pulsu na zawodach, to dochodzę do wniosku, że ma to tylko sens wtedy, kiedy trzeba się pilnować by nie przeszarżować. Puls rzędu 100% w połowie dyszki, to nie jest dobry objaw.

    @Wojtek, ja tak powiedziałem? To musiałem się przejęzyczyć;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...